facebook


Najnowszy News

Czek na budowę nowych studni w Kamerunie

 

60 lat kapłaństwa ks. Jana Kani SCJ

kania cz 60-lecia kapłaństwa obchodzi ks. Jan Kania, były wykładowca historii Kościoła. Napisać coś o historii jego życia nie jest prostym zadaniem.


     Daty, miejsca i wydarzenia z życia są na pewno rzeczą ważną. W przypadku Dostojnego Jubilata nie za wiele są one znane. Przypomniałem sobie jednak, że podczas wykładów ks. dr Jana Kani w stadnickim seminarium, on sam nie przykładał zbytnio wagi do tego, a raczej podkreślał, że w historii ważna jest analiza faktów i tekstów źródeł historycznych, doszukiwanie się związków przyczynowych zdarzeń. Podobnie uważała moja nauczycielka historii z liceum, mówiąc, że daty wylecą szybko z głowy i są zawsze w encyklopedii.

      Wydaje się, że ks. Kania nie przywiązywał także wagi do daty swych urodzin, które miały miejsce 4 października 1931 r. w małej wiosce Umieszcz oddalonej około 8 km od Jasła. Wioska choć co do liczby mieszkańców mała (obecnie 650 osób), to jednak dosyć stara, bo licząca ponad 900 lat i zauważona przez ojca polskiej historiografii, Jana Długosza. To on pierwszy zanotował, że wioska była własnością klasztoru w Tyńcu i należała do parafii Jasło. Znacznie więcej o Umieszczu pisze w swym pokaźnym dziele pt. „Opis powiatu krośnieńskiego” uznany w tym regionie historyk i etnograf, ks. Władysław Sarna (1858-1929). To dzięki niemu dowiadujemy się, że w wiosce była szkoła ludowa, kółko rolnicze, sklepik, młyn i karczma oraz stojąca do dziś przy drodze do Tarnowca XIX-wieczna kapliczka z figurą św. Kajetana.

     Musiał o tym wszystkim wiedzieć w młodości Jan Kania, uczęszczając do szkoły w nieistniejącym już starym dworze, natomiast do kościoła w pobliskim Tarnowcu, który był jego parafią. Znał zapewnie także inne fakty z dziejów swego rodzinnego gniazda, mianowicie takie, że w 1456 r. król Kazimierz Jagiellończyk potwierdził prawa nadana w 1298 r. benedyktynom tynieckim przez innego władcę – Leszka Czarnego. I być może już wtedy, a potem w gimnazjum polubił historię powszechną, którą studiował już jako ksiądz na KUL-u.

     Pochodzi z licznej rodziny (11 dzieci), a mama Maria wyszła z domu Wietechów; tego samego rodu, co ks. Michał Wietecha i ks. Tadeusz Wietecha. To jego krewni, dzięki którym poznał sercanów i znalazł się w Małym Seminarium w Płaszowie. Po edukacji postanowił zostać księdzem i zakonnikiem, więc po rocznym nowicjacie w Stadnikach złożył pierwszą profesję 17 października 1950 r. A potem przeprowadzka z kolegami na ul. Rogoyskiego 16 w Tarnowie i dalsza nauka: filozofia i teologia w seminarium diecezjalnym. To w tym czasie jeszcze bardziej „zaprzyjaźnił” się z historią powszechną i Kościoła, dzięki dobrym wykładowcom, wśród których byli m.in. historyk sztuki ks. prof. Władysław Smoleń i świecki nauczyciel historii Wałęga, uczeń wybitnego historyka polski prof. Władysława Konopczyńskiego z UJ, twórcy Polskiego Słownika Biograficznego.

     W tym też mieście o wielowiekowej historii sięgającej czasów piastowskich, 23 czerwca 1957 r. przyjął w kościele NSPJ na Grabówce z rąk bpa Karola Pękali święcenia kapłańskie. Razem z nim wyświęceni zostali także m.in: Józef Karpierz, Idzi Biskup, Joachim Wakan i Zdzisław Słupczyński, a jako ksiądz diecezjalny, drugi Diamentowy Jubilat – ks. Stanisław Święch, który do sercanów wstąpił w 1970 r. w gronie święconych był także biskup senior tarnowski Władysław Bobowski.

      Ks. Jan Kania zaraz po święceniach pracował niedługo w parafii we Florynce i w Binczarowej, a przez kolejne lata studiował historię powszechną na KUL-u. Miał szczęście, ponieważ trafił na znakomitego wykładowcę historii, ks. prof. Mieczysława Żywczyńskiego, u którego napisał pracę magisterską i doktorską. Ten znawca stosunków Kościoła do ruchów społecznych w Europie zauroczył młodego księdza studenta swymi wykładami i wzbudził pasję do tego przedmiotu. Nieraz o tym ks. Kania wspominał, podkreślając, że słuchanie profesora było dużą przyjemnością, a jego wykładów nigdy nie opuścił. To on podsunął mu temat pracy doktorskiej związany ze stosunkiem papieża Piusa IX do Polaków i sprawy polskiej do powstania styczniowego.

     Materiałów do niej szukał, jak wytrawny historyk, u źródła, czyli we Francji i w Archiwach Watykańskich, ale też w Austrii.

     Krótki czas był w Wiedniu, gdzie się dokształcał i uczył języka niemieckiego, którego znajomość wykorzystywał podczas licznych zastępstw wakacyjnych w charakterze kapelana w szpitalu w Niemczech. Był także na początku lat 70-tych kapelanem w domu sióstr Franciszkanek Misjonarek Maryi w Łabuniach k. Zamościa. To pierwszy dom Zgromadzenia na ziemiach polskich, podarowany w 1922 r. siostrom przez Aleksandra Szeptyckiego, brata metropolity lwowskiego, w którym siostry przez wiele lat prowadziły ochronkę dla sierot i dzieci wiejskich. To głównie tutaj siedział nad swym doktoratem, mając dogodne warunki na pracę naukową. Doktorat obronił jednak nie na swej uczelni w Lublinie lecz na Uniwersytecie Warszawskim, ponieważ KUL nie posiadał jeszcze prawa doktoryzowania z historii.

     Wieść niesie, że praca została bardzo dobrze oceniona i należy do nielicznych, jakie pojawiły się na ten temat, a który jest dość istotny w dziejach stosunków Watykańsko-Polskich. Ocenia się, że papież Pius IX był niezwykle życzliwy Polakom i naszym dążeniom niepodległościowym i to jemu nasi przodkowi przyznali tytuł - defensor Poloniae (obrońca Polski).

     Sprawy Polski były i są zawsze bliskie Dostojnemu Jubilatowi. Na wykładach nie raz czynił dygresje do bieżącej sytuacji w Ojczyźnie. Znając jej trudne dzieje, szczególnie z okresów zrywów niepodległościowych, wojen, okupacji i komunizmu, komentował to wszystko, co wiązało się z dochodzeniem do odzyskania wolności w 1989 r. Czynił to z właściwą sobie pasją i emocjami. Odpowiadał też chętnie na nasze pytania, a wtedy wykłady zamieniały się w lekcje patriotyzmu.

     Mieszkając kilka lat w domu bieżanowskim, którego Jubilat jest mieszkańcem od otwarcia tej placówki w 1988 r., widziałem z bliska jego zainteresowanie tym, co dzieje się w kraju, ale także sportem. Na wieczorne Wiadomości przychodził jako jeden z pierwszych. Punktualność i zachowanie porządku dnia to coś, co zapewnie wyniósł z małego seminarium w Płaszowie, potem nowicjatu w Stadnikach pod okiem ks. Majki i czasów tarnowskich.

     Od 29 lat Dostojny Jubilat mieszka w domu w Bieżanowie. Stąd przez wiele lat wyruszał z innymi profesorami na wykłady do seminarium w Stadnikach. Przed 2010 r. przeszedł na profesorską emeryturę, ale dalej sprawy historii i obecnych wydarzeń w Polsce są mu bliskie. Podczas niedawnej rozmowy z ks. Lucjanem Szczepaniakiem, na pytanie: czy dzisiaj też wybrałby studia z historii, potwierdził bez zawahania, dodając, że na pewno bardziej by zadbał o zaplecze naukowe, szczególnie znajomość języków.

                                                                                                                        Ks. Andrzej Sawulski SCJ

-------------------------

Na zdjęciach: Jubilat wśród kleryków tarnowskich, widok Umieszcza, kapliczka z figurą św. Klemensa, kapliczka przy drodze z XIX wieku, nowy budynek szkoły, kościół parafialny w Tarnowcu i łaskami słynąca Figura MB, ks. Kania podczas jednej z uroczystości z udziałem bpa Górnego, wśród kolegów z rocznika święceń z bp Bobowskim, dom zakonny sióstr w Łabuniach, praca doktorska, z siostrami w Niemczech, przed domem w Bieżanowie,

Życie Zakonne

zakon

 

JSN Epic template designed by JoomlaShine.com