facebook


Najnowszy News

Wideokonferencja przed Konferencją Generalną na Filipinach

 

     W wieku 87 lat zmarł w szpitalu w Busku Zdroju ks. Stanisław Leon Dadej, mieszkający od wielu lat we wspólnocie klasztoru sercanów w Kątach Starych-Stopnicy.

     Pochodził z podtarnowskich Jadownik. Sercanów poznał m.in. przez kuzyna Józefa Serwina, zawodowego murarza, który budował Dom Macierzysty w Krakowie Płaszowie, a potem w Stadnikach wraz z innymi jadownickimi murarzami. Swą drogę życia zakonnego i kapłańskiego rozpoczął w 1947 r. wstępując najpierw do małego seminarium w Płaszowie, a potem do postulatu i nowicjatu w Stadnikach, gdzie 13 września 1951 r. razem z pięcioma kolegami złożył pierwszą profesję.

     Jego droga do kapłaństwa prowadziła przez studia najpierw u krakowskich dominikanów, potem w otwartym w 1956 r. przy Saskiej 2 własnym tzw. studium domesticum, w którym wykładowcami byli m.in. ks. Stanisław Nagy, ks. Adolf Janczak, przyszły biskup Julian Groblicki i wybitny dogmatyk ks. Ignacy Różycki.

     Często wspominał dzień święceń kapłańskich 29 czerwca 1959 r. w kościele Bożego Ciała w Krakowie, bowiem udzielił ich ówczesny sufragan krakowski bp Karol Wojtyła. Kapłanami w Zgromadzeniu sercanów stali się w tym dniu także księża: Rudolf Krakowczyk, Herbert Halama, Stanisław Jarzyna i krajan z Jadownik Józef Kubik. Prymicje w rodzinnej parafii mieli jednak osobno. Kiedy 3 lata później kolejny rodak o tym samym imieniu i nazwisku otrzymał święcenia, w prowincji rozróżniano ich dzięki imieniu zakonnemu.

     Prowincja w latach 60-tych dopiero się rozwijała. Nowo wyświęceni trafiali do prowadzonych kilku parafii jako wikariusze i katecheci. Ks. Dadej został katechetą w parafii płaszowskiej.

     - Był moim pierwszym katechetą od klasy drugiej do czwartej. Przygotowywał mnie do pierwszej Komunii świętej. Miał umiejętność ciekawego opowiadania o prawdach wiary, Panu Bogu, wydarzeniach z Pisma świętego. Jakoś dotarło to do kardynała Wojtyły, który poprosił go o lekcje pokazowe katechezy dla dzieci przedszkolnych i nieco starszych – wspomina ks. Wiesław Pietrzak, który w tym czasie mieszkał w Płaszowie. (tutaj można zobaczyć jedną z lekcji religihttps://www.youtube.com/watch?v=nzN7NXEUr2k

     Ks. Pietrzak był także ministrantem i wspomina organizowany przez ks. Dadeja w niełatwych czasach wypoczynek wakacyjny w Mszanie Dolnej w prywatnych kwaterach na Lachówce.

     - Ksiądz Leon był dobrym organizatorem. Nigdy nam się nie nudziło, a posiłki przygotowywały niezapomniane płaszowianki panie Bednarzowa i Karamańska. Był z nami też doktor Kownacki, dyrektor Szpitala Żeromskiego w Krakowie, wykładowca medycyny pastoralnej w seminarium a obecnie kandydat na ołtarze – opowiada ks. Pietrzak, dodając, że ks. Dadejowi zawsze był bliski Płaszów. 

     Ks. Pietrzak wspomina jeszcze dzień, gdzie mógł dzięki ks. Dadejowi wziąć udział w uroczystościach Millenijnych na Wawelu.

     - Był też z nami brat Jasek "Aniołek". Na dziedzińcu Wawelu tłumy. Abym cokolwiek mógł zobaczył ksiądz wziął mnie „na barana” . Po raz pierwszy w życiu zobaczyłem dzięki niemu tak wielką i historyczną uroczystość.

      Ks. Stanisław Leon Dadej rozpoznawany był także przez swój uśmiech, którym obdarowywał swoich parafian m.in. w Stadnikach, Mychowie, Gołębiu i Stopnicy, gdzie był proboszczem.

      - Kiedy w 1972 r. przystępowałam do pierwszej Komunii świętej on kończył urząd proboszcza w Stadnikach, ale jeszcze nas przygotował do uroczystości. Natomiast moja mama opowiadała, że nigdy nie wziął ofiary kolędowej, znając naszą wówczas sytuację materialną i podkreślała jego pogodę ducha i serdeczność – wspomina stadnicka parafianka.

      Gdy w 1987 r. zostałem jednym z dwóch jego wikariuszy w parafii w Gołębiu, zobaczyłem jego kolejną cechę, która go charakteryzowała. Fascynowała go historia miejsca, a szczególnie kościoła i położonego obok Domu Loretańskiego, jednego z najpiękniejszych replik Santa Casa z Loreto we Włoszech. Ten wyjątkowy i nieco zniszczony budynek sakralny doprowadził do odnowy, a licznym pielgrzymom i wycieczkom opowiadał o nim godzinami. Jego staraniem powstały na terenie parafii dwa nowe kościoły filialne w Borowej i Niebrzegowie. Za to dzieło ówczesny arcybiskup lubelski Bolesław Pylak chciał nawet nadać mu tytuł kanonika, co było zwyczajem wobec budowniczych świątyń.

      Pasja opowiadania o pięknych zabytkowych miejscach wzmogła się u ks. Dadeja jeszcze bardziej, kiedy zamieszkał w pofranciszkańskim klasztorze w Kątach Starych-Stopnicy, gdzie po latach odbudowy powstała nowa siedziba nowicjatu sercanów. Gdy w 1989 r. został proboszczem w przyklasztornej parafii św. Antoniego pokochał to miejsce szczególnie, a po zakończeniu urzędu w 1998 r. przez 22 lata z wielki zaangażowaniem oprowadzał po terenie klasztoru zorganizowanych i pojedynczych turystów, szczególnie z pobliskiego sanatorium w Busku Zdroju. Trafił tu kiedyś także wybitny śpiewak operowy Bernard Ładysz, z którym przez wiele lat korespondował.

     - Był prawdziwym ambasadorem klasztoru i Stopnicy. Czasami oprowadzał turystów niemal dwie godziny, a nikomu się nie nudziło. Cieszył się tym, że był potrzebny na emeryturze. Służył także jako spowiednik nowicjuszom, księżom z dekanatu i siostrom zakonnym – mówi ks. Józef Gaweł z domu tarnowskiego.

      Jego umiejętności wytrawnego przewodnika po zabytkowym klasztorze i popularyzację historycznego w regionie miejsca dostrzegły władze gminy Stopnica. 28 grudnia 2011 r. otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Gminy. W uzasadnieniu przyznanego wyróżnienia padły na uroczystej sesji rady gminy takie słowa: „Ks. Stanisław Dadej przez 24 lata – prawie ćwierć wieku – jest znany wszystkim mieszkańcom nie tylko gminy i wnosi duży wkład w rozwój i promocję Stopnicy. Świadectwem tego jest urywek prasowy pochodzący aż z Wrocławia pt. „Stopnica – nieznana historia” z roku 2010: „Co pociąga turystę, podróżnika w Stopnicy? Głównie przebogata historia miasta, kościoła, klasztoru, wspaniale udokumentowana. Ale przede wszystkim osoba o. Stanisława Dadeja, sercanina, który z niesamowitym znawstwem, wspaniałą pamięcią, z wrodzonym wdziękiem i autentyczną pasją potrafi przekazać historię tego fascynującego miejsca. (...) Słuchając jego opowieści, które potrafi snuć niestrudzenie przez kilka godzin, człowiek czuje się w centrum dziejów Polski, kultury, tradycji. Można śmiało powiedzieć: tu jest Polska!”.

      Kiedy w 2009 r. obchodził 50. rocznicę kapłaństwa, ku czci Jubilata zorganizowano koncert muzyki klasycznej młodzieżowej orkiestry kameralnej z Kielc. Dziękując wykonawcom ks. Dadej powiedział, że charakter muzyki, która została przez nich wykonana dobrze oddał drogę jego kapłańskiego życia; momentami spokojnego, harmonijnego, ale i brzemiennego w napięcia oraz zmęczenie.

     W ubiegłym roku, w swej rodzinnej parafii w Jadownikach, która wydała wielu duchownych, obchodził Diamentowy Jubileusz kapłaństwa.

    - Mówiłem kazanie podczas jubileuszu, a za jego motto wziąłem słowa piosenki religijnej „Wystarczyła ci sutanna uboga i ubogi wystarczył ci ślub, bo wiedziałeś kim jesteś dla Boga i wiedziałeś co tobie dał Bóg”. Właściwie te słowa wszystko mówią o księdzu Dadeju, który nie zwracał uwagi na sprawy materialne, bo jego bogactwem były wartości Boże, nadprzyrodzone – podkreśla ks. Gaweł, dodając, że starał się wszędzie być sługą dobrym i wiernym.

     Codzienny zapał, jaki go charakteryzował mimo sędziwego wieku, wzbudzał podziw u wielu. Trudno było dostrzec owe zmęczenie o którym wspomniał podczas jubileuszu. Przeciwnie, do końca swych dni zachował swoistą młodość ducha. I takim pozostanie w pamięci nie tylko mieszkańców nowicjatu, parafian w Kątach Starych i gminy Stopnica. Był dobrym duchem dla nich wszystkich.

                                                                                                                        Ks. Andrzej Sawulski SCJ  

Życie Zakonne

zakon

 

JSN Epic template designed by JoomlaShine.com