facebook


Najnowszy News

 

Mszana czolo

JUBILEUSZOWY MEDAL OD MIASTA MSZANA DOLNA

Za „wschodnią kurtyną”

Radwan cz

Ks. dr hab. Marian Radwan SCJ obchodzi 85. rocznicę urodzin. Swego czasu kard. Stanisław Nagy nazwał go myślicielem na szerokich drogach chrześcijańskiego Zachodu i Wschodu.

 

 

       Jeżeli myślicielem charakteryzuje się kogoś, kto w swej działalności dąży do poznania i rozumienia rzeczywistości, poszukującego prawdy o życiu, ludziach i świecie, to chyba nie ma lepszego określenia dla Jubilata, który przez większość swego życia w Zgromadzeniu Księży Sercanów zajmował się badaniem dziejów Rosji nowożytnej i chrześcijaństwa w tym kraju, a także w innych państwach Europy Wschodniej, objętych sowietyzacją.

      W czasach Polski Ludowej mało kto słyszał o owych „wschodnich” zainteresowaniach ks. Mariana, natomiast bardziej o jego działalności na polu socjologii i katolickiej nauki społecznej. Podczas studiów na KUL miał znakomitego mistrza, prof. Czesława Strzeszewskiego, pod którego kierunkiem napisał rozprawę doktorską pt.: „Proces sekularyzacji a rola społeczna kapłana” (1973 r.) i został socjologiem: badaczem procesów i zjawisk społecznych, jakie zachodzą w danym społeczeństwie. Tutaj też poznał i zaprzyjaźnił się z innym wybitnym socjologiem ks. prof. Józefem Majką, który notabene też doktoryzował się u prof. Strzeszewskiego, ale 20 lat wcześniej. Ks. Marian sporo potem w tej dziedzinie publikował, wygłaszał referaty na różnych seminariach i sympozjach, przekazywał wiedzę studentom KUL i seminarium sercanów w Stadnikach.

     Z kolei wydane jego staraniem najpierw w 1987, a potem w 1996 r. dwutomowe dzieło: „Dokumenty nauki społecznej Kościoła” uchodzi za jedno z najbardziej reprezentatywnych w problematyce społecznej, ekonomicznej, politycznej i etycznej od czasu encykliki „Rerum novarum” do czasów współczesnych. Ta licząca niemal tysiąc stron publikacja stoi do dziś na mojej półce z ważnymi pozycjami.

     Wracając do „wschodnich” fascynacji ks. Mariana i skromnej w ówczesnym czasie informacji na ten temat, trzeba wiedzieć, że realia lat 70. i 80., a nawet 90. nie były ku temu sprzyjające. Od czasu do czasu słyszało się tylko, że ks. Radwan był za wschodnią granicą. Natomiast, po co tam pojechał, owiane było tajemnicą, która - jak potem się okazało - była potrzebna dla jego działalności, pracy naukowej i bezpieczeństwa. Nie raz udało mu się wymknąć „spod łopaty” podczas swych wypadów na Wschód. A było ich wiele, m.in. w 1981 r. był w Kazachstanie gdzie spotkał się z zesłańcami różnych narodowości. Tak o tym wspomina w „Przeglądzie Uniwersyteckim” z 2014 r.: „Zesłańcy wołyńscy wspominają lata terroru – pozbawieni paszportów i  dowodów osobistych, mogli poruszać się tylko w  określonych granicach, w  polu o bokach długości trzech kilometrów. W tej samej wsi osiedlono Niemców znad Wołgi i z Ukrainy. Mieszkali tu także zesłani z Kaukazu Ingusi, muzułmańskiego wyznania. (…) Mieszkający tu już od kilkunastu lat zesłańcy zaczynali budować domki z prymitywnych materiałów, na wzór tych zapamiętanych z  rodzinnych stron. Pomyśleli także o  kaplicy, w  prywatnym domu, gdzie większy pokój przeznaczano na miejsce modlitwy i Mszy św.”

      O potrzebie poznania sytuacji i problemów Kościoła na Wschodzie rozmawiał z nim jeszcze jako metropolita krakowski kard. Karol Wojtyła. Kiedy został papieżem miał w ks. Radwanie zaufaną osobę, który przemierzył Rosję wszerz i wzdłuż oraz inne kraje, a potem w Watykanie dzielił się z Janem Pawłem II swymi spostrzeżeniami i wiadomościami. Zdobywał je m.in. dzięki kontaktom z ludźmi różnych wyznań i duchownymi, także prawosławnymi i grekokatolikami.

     Zasób rzetelnej wiedzy zyskiwał również w inny sposób. Jako wytrwany socjolog, znający swój warsztat badawczy, przesiadywał godzinami i dniami w różnych archiwach, miejscach wiarygodnych informacji, by dokonać jak najlepszego i całościowego inwentarza o tym, co go interesowało, czyli dzieje Kościoła katolickiego na tych terenach, ale również unickiego i Cerkwi Prawosławnej. Bywał więc m.in. w Archiwum Wileńskiego Gubernatora Wojennego, Archiwum Grodzieńskiego Gubernatora Cywilnego, w Mińskich Archiwach Gubernatorskich, Archiwach Departamentu wyznań obcych rosyjskiego MSW, Państwowym Archiwum Historycznym w Sankt Petersburgu. W żmudnej kwerendzie pomagała mu doskonała znajomość języka rosyjskiego, łaciny i języków nowożytnych.

     Rezultatem tej iście mrówczej pracy były wydane przez Instytut Europu Środkowo-Wschodniej pozycje książkowe, liczące po kilkaset stron. To pionierskie dzieło musi budzić uznanie, bo podobnych nie ma, a korzystają z niego do tej pory badacze historii Kresów Wschodnich Rzeczpospolitej.

     Przebywając i prowadząc badania w archiwach w Rosji, Kazachstanie, na Ukrainie. Litwie, w Białorusi i wielu innych miejscach, nie zapominał, że jest tam również jako kapłan. Angażował się więc w duszpasterstwo w parafiach i pracę w Seminarium Duchownym w Petersburgu oraz Gródku na Ukrainie, gdzie wykładał. Poznawał wiernych i duchowieństwo, realia ich życia i potrzeby, którym starał się zaradzić, m.in. poprzez publikacje w języku rosyjskim książek, modlitewników czy śpiewnika. Głosił słowo Boże i rekolekcje m.in. dla sióstr zakonnych.

     Pomagał także tym, których dotknęły ciężkie represje i zesłania w okresie komunizmu. Angażował się choćby w uwolnienie z więzienia Zofii Bielak z Żytomierza, osoby bardzo zasłużonej dla ludności na Wschodzie, założycielki Szkoły Ekumenicznej „Wszechświat”. Wspierał wysiłki m.in. Amnesty Internacional w uwolnieniu niezwykłego polskiego kapłana, ks. Józefa Świdnickiego, skazanego na trzy lata łagrów za rozpowszechnianie orędzia fatimskiego, które m.in. głosiło upadek komunizmu w Rosji. Ten wyświęcony w konspiracji duchowny odzyskał wolność dopiero w 1987 r.

     Ks. Radwan zrobił wiele także w sprawie odzyskania kościoła pw. św. Mikołaja i świętych Cyryla i Metodego w Czerniowcach na Podolu, w obwodzie winnickim, leżącym poniżej Żytomierza (mylonym niekiedy z Czerniowcami na Bukowinie na pograniczu ukraińsko-rumuńskim).

    Zbudowana w 1640 r. przez rodzinę hetmana Koniecpolskiego świątynia, została po raz pierwszy zabrany przez komunistów w 1936 r. W czasie wojny  została zwrócona, lecz w 1947 r. komuniści po raz drugi zajęli budynek i otworzyli w nim kino. 

    Ks. Radwan tak wspomina o losach tej świątyni: „Od 1640 r. była tu czynna parafia, najliczniejsza na Podolu. W 1947 r. komuniści zamienili miejscowy kościół na kino a potem na garaż traktorów. Wierni co niedzielę udawali się na cmentarz by przynajmniej tam pomodlić się na grobie ostatniego proboszcza; czasem szli do Murafy lub Szarogrodu – pokonując 10 km drogi. Od 1984 r. przybył do nich marianin, neoprezbiter, by przynajmniej poprowadzić duszpasterstwo w maleńkiej, kaplicy. Na uroczystość Wniebowzięcia do pomocy przybył z Rzymu ks. Radwan. Z ks .Leonem zdecydowali, by zebrać podpisy wiernych i poprosić Ojca św. by upomniał się w ich imieniu o zabrany kościół. Ks. Leon w ciągu dwu dni zebrał ponad 1000 podpisów. Jego starszy przyjaciel sprytnie zabrał tą prośbę z podpisami do Watykanu. Równocześnie mieszkańcy Czerniowiec urządzili strajk – „nie pójdziemy zbierać buraków cukrowych potrzebnych cukrowni i jeśli z kościoła nie zabierzecie traktorów i nie oddacie nam kościoła”. Nietypowy strajk zaniepokoił Moskwę. Zawarto porozumienie – w czasie pierwszej po latach Mszy świętej lud płakał, a obok ołtarza wisiał jeszcze portret Lenina. Tak oddano na Ukrainie pierwszy kościół. Bohater tej historii, syn ukraińskiego policjanta, ks. Leon Tkaczuk MIC, w wieku 62 lat zmarł w listopadzie 2021 r., pochowany obok jego ukochanego kościoła”.

      To jedynie kilka przykładów rozległej działalności Jubilata na rzecz konkretnych osób i instytucji dotkniętych wszechobecnym reżimem władzy wobec wierzących i ograniczaniem ich podstawowych praw, nie tylko religijnych.

     By wzmocnić głos tzw. demokratycznego Zachodu w obronie wolności religijnej i ukazać sytuację Kościoła katolickiego na Wschodzie, ks. Radwan organizował wiele międzynarodowych spotkań i sympozjów, m.in. w Rzymie, zapraszając na nie również prelegentów z krajów byłego Związku Radzieckiego i z Zachodu.

      W stolicy Włoch od 1980 r., przy via Cassia działał Polski Instytut Kultury Chrześcijańskiej Fundacji Jana Pawła II, którym do 1983 kierował profesor Stanisław Grygiel, znany dobrze w Krakowie. W 1984 r. jego kierownictwo przejął ks. M. Radwan i przeniesiono go do centrum miasta, na ul. Porta Angelica 63. Nowy dyrektor pełnił swe funkcje do 1992 r. To właśnie owa instytucja stała się miejscem spotkań z kulturami i tradycjami chrześcijańskimi, z historią Kościoła, działalnością naukową, duszpasterską i społeczną oraz punktem podejmowania szeregu inicjatyw nie tylko na rzecz polskiej kultury chrześcijańskiej lecz także dawnych Kresów, które nadal znajdowały się pod dominacją polityczną Rosji, a religijną Cerkwi.

      Ks. Radwan zdawał sobie sprawę, że sytuacja polityczna panująca wówczas w krajach Europy Środkowo-Wschodniej nie ulegnie szybko zmianie, że trzeba coś robić oddolnie, tzn. pomagać młodym chrześcijanom żyjącym na Wschodzie w zdobyciu wykształcenia w Polsce, a szczególnie na KUL, gdzie pracował. Miał przekonanie, że w ten sposób staną się w swych krajach zaczynem pokolenia nowej społeczności, angażując się w życie religijne, społeczne i polityczne.

     Istotnym impulsem realizacji tego przedsięwzięcia była jego podróż w 1990 r. do Nowosybirska i spotkanie z pracującym tam litewskim franciszkaninem o. Pawłem Witautasem. Ów zakonnik zapytał o możliwość zdobycia stypendiów dla miejscowej młodzieży, która mogłaby studiować w Polsce. Jak sprawy potoczyły się dalej, ks. Radwan opowiedział w rozmowie z ks. Andrzejem Dobrzyńskim, dyrektorem Ośrodka Dokumentacji i Studiów Pontyfikatu Jana Pawła II w Rzymie.

    „Znalazłem się na kolacji u Ojca Świętego zaproszony przez księdza prałata Stanisława Dziwisza, dzisiejszego kardynała. Pamiętam jak dziś… nie wiedziałem jak to zacząć, jak prosić, ale w pewnym momencie powiedziałem, że przyjechałam z taką nieśmiałą prośbą: proszą mnie by studenci, niekoniecznie Polacy, ale ludzie wierzący z Syberii, z Nowosybirska – a sam Nowosybirsk to wielkie miasto i wielki ośrodek intelektualny, uniwersytecki – mogli przyjeżdżać na stypendia do Lublina na KUL. Nieśmiało mówiłem o tym Ojcu Świętemu… pamiętam do dzisiaj, nic się nie odezwał, popatrzył na prawo, na księdza Dziwisza. Nie wiem czy mieli jakieś znaki, czy mrugnął do niego. Za chwilę ks. Dziwisz się odezwał: – A ile chciałeś tych stypendiów? – Chciałem dziesięć. – No to masz pięćdziesiąt, zaczynaj robotę. […] Po kilku latach w pracy w Instytucie Kultury Polskiej przy Porta Angelica w Rzymie wróciłem do Lublina i zaprosiłem pierwszych stypendystów.”

     W 1992 r. ks. Radwan, dzięki wsparciu ofiarodawców i Polonii amerykańskiej, rozpoczął budowę w Lublinie Domu Fundacji Jana Pawła II dla stypendystów i został jego pierwszym dyrektorem. Przy jego powstaniu dużą pomoc okazał mu ks. Ryszard Krupa SCJ, który potem był jego następcą. W ciągu niemal 27 lat działalności domu i programu stypendialnego, którego był pomysłodawcą, wykształcenie wyższe zdobyło dotąd około tysiąc młodych osób z krajów postsowieckich: świeckich i duchownych. Zyskali wiedzę, wyksztalcenie i formację duchową, a wielu z nich tworzą w swych krajach intelektualne elity. Dwóch z nich zostało biskupami pracującymi na Białorusi.

     Od czasu do czasu odwiedzają lubelski dom z okazji m.in. zjazdów absolwentów. Podkreślają, jak wiele zawdzięczają temu miejscu, fundacji i ks. Radwanowi.

      „Jego wiedza na temat realiów panujących w byłych republikach radzieckich oraz chęć niesienia pomocy i otwartość stały się niewidzialnym kamieniem węgielnym tego, czym jest dzisiaj Fundacja” – wspomina jedna z pierwszych stypendystek Fundacji, Teresa Worobiej z Litwy.

      Ta wypowiedź chyba najlepiej ilustruje, czym dla tego dzieła w Kościele stała się często cicha, a nawet z wiadomych względów ukryta działalność ks. Radwana, który pozyskał dla swego pomysłu wielu przyjaciół i dobrodziejów w Polsce i za granicą. Dzisiaj, można rzec, że cała koncepcja domu, stypendium i związanie idei z KUL była strzałem w dziesiątkę.

     Dokonania Jubilata w tej sprawie podkreślił m.in. kard. Stanisław Dziwisz podczas jubileuszu 25-lecia otwarcia Domu Fundacji, jaki odbył się 19 października 2019 r. i podczas którego ks. Radwan został uhonorowany medalem Jubileuszowym 100-lecia KUL.

     „Wielkie zasługi na tym polu ma ksiądz profesor Marian Radwan, który wcześniej poznał sytuację Kościoła na Wschodzie i dostrzegł problem oraz szansę zainwestowania w edukację młodych i zasygnalizował to Ojcu świętemu. A Ojciec Święty okazał się bardzo hojny, bo był głęboko przekonany o słuszności i zbawiennych owocach inicjatywy” – powiedział podczas uroczystości były sekretarz Jana Pawła II.

            Lubelska Alma Mater ks. Radwana pamiętała o swym profesorze także w 2013 r. wręczając mu najwyższe odznaczeniu uczelni – Medal za Zasługi dla KUL. Był to dowód uznania i wdzięczności dla jego działalności na terenie byłego ZSRR, kształcenia młodej inteligencji katolickiej w krajach dawnego bloku komunistycznego w ramach programu stypendialnego Fundacji Jana Pawła II oraz wieloletnią pracę naukową i dydaktyczną. Laureat otrzymał też księgę pamiątkową pt. „Między Rzymem a Nowosybirskiem”, przygotowaną z okazji 50-lecia święceń kapłańskich, w której znalazło się niemal 50 tekstów zarówno jego przyjaciół z Instytutu Historii, jak naukowców z kilku krajów. Natomiast za pionierskie badania nad losami Kościoła katolickiego pod zaborem rosyjskim oraz za wielostronną działalność na rzecz odrodzenia religijnego na Wschodzie został laureatem Nagrody im. Włodzimierza Pietrzaka Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana”.

      Patrząc na dorobek naukowy Jubilata nie powinno dziwić, że zyskał on swoje miejsce w Wikipedii, która przedstawia go jako historyka i badacza dziejów XIX wieku, pracownika Sekcji Historii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i członka Towarzystwa Naukowego tejże uczelni. Wolna encyklopedia wylicza również kilkanaście wybranych publikacji ks. Radwana, a wśród nich pracę habilitacyjną pt.: „Carat wobec kościoła greckokatolickiego w zaborze rosyjskim 1796-1839”, wydaną w 2004 r. w Instytucie Europy Środkowo-Wschodniej, kierowanym wówczas przez prof. Jerzego Kłoczowskiego z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, jednego z najwybitniejszych historyków polskich XX wieku.

      Z tą ówczesną jednostką badawczą Ministerstwa Spraw Zagranicznych z siedzibą w Lublinie, powołaną po to, by ukazywać historyczną i kulturową specyfikę narodów położonych pomiędzy Bałtykiem, Adriatykiem a Morzem Czarnym, ks. Radwan współpracował przez wiele lat. Wydawał tutaj niezwykle istotne dla badania dziejów Kościoła na Wschodzie inwentarze i repertoria, które dostarczały w tym względzie wiele cennych informacji, a których sporządzenie wymagało benedyktyńskiej pracy w archiwach wielu krajów za wschodnią granicą.

      Jego działalność badawczą dostrzegł także portal Nauka Polska, który jest najstarszą bazą danych Ośrodka Przetwarzania Informacji – Państwowego Instytutu Badawczego, na podstawie którego tworzone są chociażby wpisy Wikipedii dotyczące świata nauki. Warto też zauważyć, że Muzeum Historii Polski opublikowało w Internecie jego artykuł pt. "Polityka rosyjska wobec Kościoła Katolickiego na Liwie i Białorusi: po roku 1863” w ramach dostępu do polskiego dorobku naukowego i kulturalnego.

     Ks. prof. Marian Radwan jest już na emeryturze a w tym roku obchodzi swoje 85. urodziny. Nie przestał jednak dalej prowadzić badań i publikować. Niedawno ukazał się jego obszerny artykuł w półroczniku teologicznym sercanów „Sympozjum” pt. „Męczeństwo i zniewolenie Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej w latach 1917-1970” z bogatą bibliografią w większości w języku rosyjskim.

            Wspomniane na początku nazwanie ks. Radwana myślicielem na drogach chrześcijańskiego Wschodu i Zachodu ma swoje uzasadnienie m.in. w jego wnikliwym dociekaniu, przez lata pracy naukowej, prawdy o skomplikowanej historii Kościoła i chrześcijaństwa w krajach Europy Wschodniej, cechujących się odrębnością systemów politycznych i ekonomicznych, a także różnic kulturowych i wyznaniowych, gdzie jednak mimo komunistycznego reżimu, religia była zawsze ważnym elementem indywidualnej i narodowej tożsamości.

       Niewątpliwie ks. Radwan dzięki swych badaniom wniósł znaczący wkład w poznanie losów Kościoła katolickiego za „wschodniej kurtyny”, ale także chrześcijaństwa prawosławnego i greckokatolickiego. Z tego też powodu znalazł się w gronie ośmiu naukowców KUL, wyróżnionych Medalem świętych Cyryla i Metodego, szczególnie zasłużonych w badaniach nad historię i duchowością Kościoła Greckokatolickiego, a swe liczne woluminy cennych publikacji z zakresu Kościoła prawosławnego w Rosji i Związku Radzieckim przekazał Bibliotece Uniwersyteckiej.

     Gratulując Dostojnemu Jubilatowi 85 lat życia można mieć nadzieję, że co do kolejnych publikacji nie powiedział ostatniego słowa. Może jeszcze kiedyś napisze wspomnienia i powie jak władze sowieckie nadzorowały go, dlaczego dwukrotnie odmówił arcybiskupowi T.Kondrusiewiczowi by objąć stanowisko rektora seminarium duchownego w Petersburgu w którym potem pozbawiono go wykładów, jak rozpuszczano i w Rosji i w Polsce plotki, że tam dobiera kandydatów do godności biskupiej, dlaczego mszczono się za opublikowanie po rosyjsku czterech tomów katechez Ojca św. na temat Credo, podręcznika teologii fundamentalnej ks.kard. Nagyego, opracowania ks.prof.J.Majki o katolickiej nauce społecznej, a nawet śpiewnika przygotowanego przez S.Wakulenko, konwertytę z judaizmu i rosyjskiego oficera polskiego pochodzenia, i jak się to stało, że ktoś mówiący doskonale po polsku na kulowskich głównych schodach usiłował przed nim dryfamować polskiego katolickiego hierarchę i jak próbowano zablokować projektowaną budowę domu akademickiego dla studentów ze Wschodu.

                                                                                              Ks. Andrzej Sawulski SCJ

                                                                                                Kilka zdjęć: Roman Czyrka

--------------------------------------------------

Ks. dr hab. Marian Radwan urodził się 21 grudnia 1936 r. w Witkowicach k. Kęt, skąd pochodzili jego rodzice Anna i Stanisław, który był uznanym krawcem. Po wojnie poznał sercanów, którzy głosili misje w jego parafii. Po maturze w liceum w Kętach wstąpił do Zgromadzenia, a nowicjat odbył w Mszanie Dolnej „Na Lachówce”, gdzie 4 grudnia 1954 r. złożył pierwszą profesję zakonną. Po studiach w seminarium w Tarnowie, 26 czerwca 1960 r. w katedrze otrzymał święcenia kapłańskie z rąk bpa Karola Pękali.

Życie Zakonne

zakon